E3, E3 i... po E3
To było spoko E3
Choć w halach w Los Angeles nadal pokazywane są gry, które
obserwuje i własnoręcznie ogrywa tysiące graczy, jesteśmy już po wszystkich
prezentacjach tegorocznych targów E3. A skoro tak, to czas
na podsumowanie. Podobnie jak w przypadku wpisu
z nadziejami, pokusiłem się o kilka-kilkanaście zdań na temat (prawie) każdej
prezentacji. Kolejność chronologiczna.
EA
EA? Eee… No, było słabo. Battlefield V, kolejne odsłony
serii FIFA, Madden i NBA Live, nowe rzeczy w Battlefroncie II, ujawnienie
tytułu gry w uniwersum Gwiezdnych Wojen od Respawn Entertainment – przykro mi,
ale żaden z hitów „Elektroników” mnie nie jara. Anthem wygląda zaś jak jakaś
nowa gra z superbohaterami i z gatunkiem RPG zdaje się mieć niewiele wspólnego.
Wisienką na torcie była zapowiedź nowego Command & Conquer, które jest
uproszczoną strategią na urządzenia mobilne. Najciekawsze z tego wszystkiego były
gry niezależne, Unravel 2 i Sea of Solitude, ale nie powiem, bym specjalnie
napalał się na którąkolwiek z nich.
Krótko mówiąc – EA to niemal wszystko, czego nie lubię w
grach wideo. NEEEXT!
Microsoft
„Mikromięccy” dostarczyli naprawdę potężną konferencję, na
której było coś dla każdego, zarówno jeśli chodzi o preferencje growe, jak i
posiadany sprzęt – dobrze ponad połowa pokazanych gier to nie tytuły
ekskluzywne, a multiplatformy. Nawet jeśli jesteś takim Kartografem Gier i nie
interesują cię nowe części Gearsów, Forzy i Halo, mogłeś zobaczyć Kingdom
Hearts 3, odnowione Tales of Vesperia, które zmierza także na Switcha, nowego
Oriego, kolejne przygody Cupheada i spółki, zapowiedź wracającego do korzeni
Devil May Cry 5, nową grę o jeżdżeniu na desce oraz Sekiro: Shadows Die Twice,
świeże danie od From Software. No i oczywiście Cyberpunk 2077 – trailer i
informacje od dziennikarzy pobudziły moje zainteresowanie kolejną grą „Redów”. Z
pozytywnie zaskakujących zapowiedzi z przysłowiowego tyłka – nowe Battletoads!
Microsoft okazał się takim dobrym chłopcem E3 – zadowolił i
posiadaczy Xboksa (przejęcie kilku ciekawych studiów, w tym Ninja Theory, które
ostatnio robiło Hellblade: Senua’s Sacrifice), i fanów zachodnich gier AAA, i
japońszczyzny, i indyków (Tunic wygląda na tytuł bardzo inspirowany Zeldą – główny bohater, lisek, ma nawet zielony
kubraczek – ale jeśli będzie zrobiony dobrze, to czemu nie?). Jak nie jestem
fanem, tak trzeba być choć trochę obiektywnym – to była najlepszy pokaz na
tegorocznym E3.
Bethesda
Twórcy Skyrima na Alexę pokazali to, czego się spodziewałem –
sequel Dooma (obiecuję wreszcie zagrać w jedynkę, obiecuję), co-opowego Wolfensteina (obiecuję wreszcie zagrać w kilka ostatnich części, obiecuję), DLC
do Preya (obiecuję wreszcie nadrobić, obiecuję) i RAGE 2 (tego nie obiecuję
ograć) to dużo dobroci dla fanów gier innych niż multiplayerowe.
Potwierdziły się plotki o sieciowym charakterze Fallouta 76,
choć grę nadal będzie można przejść w pojedynkę – tylko czy nie będzie to wtedy
wybrakowane doświadczenie? To się jeszcze okaże. Cieszy, że Beth potwierdziła
istnienie kolejnego TES-a – co prawda można się było tego spodziewać, ale
lepiej mieć stuprocentową pewność, że TESO to nie koniec cyklu. Szkoda tylko, że poczekamy na niego (a także
na Starfield, o którym nadal nie wiadomo właściwie nic) aż do następnej
generacji.
Square Enix
Prezentacja wideo sklecona przez Square Enix wyglądała tak,
jakby to właśnie Japończycy byli pierwsi ze swoją konferencją. Problem w tym, że
nie byli, więc oglądaliśmy gry pokazane już wcześniej przez Microsoft (Shadow
of the Romb Raider, Kingdom Hearts 3 i Just Cause 4), a także te, o których
wiadomo już niemal wszystko – fajnie Square, że wydajecie Octopath Travelera i
Dragon Questa XI, ale ja już po prostu chcę w to zagrać, a nie patrzeć na
kolejne trailery.
Trzeba jednak oddać „Kwadratowym”, że ujawnili dwa nowe
tytuły. Przez kilkadziesiąt pierwszych sekund zwiastuna The Quiet Man myślałem,
że to nowy Deus Ex, ale jednak nie – to zupełnie nowa gra, o której wiadomo
jedynie tyle, że będzie się można w niej bić. I że lepiej nie wkurzać dostawców
jedzenia. Bardziej zaintrygowała mnie zapowiedź Babylon’s Fall, nowego tworu
Platinum Games. Na trailerze zaprezentowano chronologię świata gry oraz
pokazano, jak jeden rycerz pokonuje drugiego za pomocą magicznych macek
umieszczonych na plecach. Tak, to potwierdza, że to japońska gra. Premiera w 2019 na PS4 i PC – czekam na więcej
informacji.
Ubisoft
Na tę chwilę Beyond Good & Evil 2 zapowiada się bardziej
na film niż grę – kolejny raz Ubisoft prezentuje na E3 zwiastun bez rozgrywki. Choć
kilka tygodni przed imprezą pokazano trochę gameplayu, nic nie wskazuje na
rychłą premierę. Skull & Bones wygląda zaś na rozwinięcie idei pojedynków
morskich z Assassin’s Creed IV: Black Flag. Szkoda tylko, że wszystko wskazuje
na to, że będzie to tytuł przeznaczony do rozgrywki wieloosobowej.
Z innych gier – Asasyn ląduje w kolejnej ciekawej epoce
historycznej, DLC z Donkey Kongiem i Rabbid Crankym zapowiada się na fajne
rozwinięcie formuły oryginału, a Trials Rising może być idealną pozycją na
Switcha. No i Star Fox w Starlink: Battle for Atlas na Switcha – trochę mnie to
zaskoczyło, ale może to i lepszy pomysł niż kolejna oddzielna gra z Gwiezdnym
Lisem.
Sony
Sony skupiło się na prezentacji czterech gier, z których
najbardziej zainteresowały mnie dwie: Ghost of Tsushima oraz Death Stranding.
Ta pierwsza dzieje się w ciekawym okresie historycznym, mianowicie mongolskiej
inwazji na Japonię, i będzie zawierać, przynajmniej tak to wyglądało na
zaprezentowanym filmiku, system walki pozwalający na załatwienie przeciwników
dwoma-trzema ciosami. Trailer ten
drugiej pozostawił mnie z jeszcze większą liczbą pytań niż odpowiedzi. Czy
rozgrywka nowego dzieła Kojimy będzie polegać na brodzeniu w wodzie, wspinaniu
się na wzniesienia i unikaniu duchopodobnych istot przy wykorzystaniu dzieci
zamkniętych w zbiornikach noszonych na klacie? Kurczę, nie wiem, ale jeśli
miałbym wskazać grę, która najbardziej zainteresowała mnie na tegorocznym E3,
wytypowałbym właśnie Death Stranding.
Poza wspomnianymi pozycjami oraz The Last of Us: Part II i
Spidermanem, Japończycy pokazali jeszcze Control, przywodzącą na myśl Quantum
Breaka nową grę… twórców Quantum Breaka, Finów z Remedy Entertainment. Podobał
mi się ich Alan Wake, więc będę obserwował ten tytuł. No i Nioha 2, kolejną pozycję zanurzoną w japońskiej kulturze. I Deracine, grę od twórców Dark Souls na…
gogle wirtualnej rzeczywistości. I jeszcze remake Resident Evil 2. Było na co popatrzeć i jest
na co czekać.
Nintendo
Och, Nintendo, Nintendo, cóżeście uczynili. Lubię Smashe, ale
ponad połowa prezentacji poświęcona jednej grze? Z wchodzeniem w takie detale
jak zmiany charakterystyk poszczególnych postaci? Dziwny to był Direct, nie
zapomnę go nigdy. Fajnie, że wracają wszystkie postacie, które kiedykolwiek
pojawiły się w serii, ale gdzie Rex i Pyra? Gdzie Shovel Knight? No i gdzie
Rayman? A, pewnie w DLC. No dobra.
Zaskoczyło mnie DLC do Xenoblade Chronicles 2. Oczywiście pozytywnie
– historia Torny to coś, co zostało kilka razy zasygnalizowane w podstawce, a
teraz będzie można poznać ją bliżej, wcielając się w postacie wspominane do tej pory głównie w przerywnikach. Miło, że dodatek, choć jest częścią przepustki
sezonowej, będzie można nabyć również oddzielnie. Oby tylko nie kosztował
prawie tyle samo, co season pass…
To nie wszystko – Nintendo pokazało też nowego Fire Emblema
(czy to tylko ja, czy ta gra, zwłaszcza w widoku taktycznym, wygląda jakoś
mizernie?), Daemon X Machina, grę akcji z mechami zrobioną przez Marvelousa,
oraz ujawniło – a raczej potwierdziło, bo od dawna się o nich plotkowało –
kolejne porty: Fortnite’a (jest już w eShopie) i Dragon Ball FighterZ. Miłym
zaskoczeniem była premiera Hollow Knighta, bo to jeden z indorków, na którego
pojawienie się na Switchu czekałem najbardziej, oraz nieodległy (bo już
jutrzejszy) debiut Octo Expansion, DLC do Splatoona 2.
Podsumowując, nie było to może wybitne E3 – zabrakło chociażby
bomby w postaci zapowiedzi zupełnie nowej gry, która spowodowałaby u mnie opad szczęki
– ale też nie ma na co narzekać. Na pewno nie będę miał problemu z grową
posuchą. Nawet w tej chwili zastanawiam się, czy kupować wspomnianego Hollow
Knighta, czy może jednak dodatek do Splata. A może czekać na Octopath Travelera
i kończyć rozgrzebane Shin Megami Tensei: Strange Journey Redux? Trzeba to przecież wszystko sfiniszować do wrześniowej premiery Dragon Questa. Także ten – ja tam się nudził nie będę i mam nadzieję, że wy też.








Komentarze
Prześlij komentarz